1. pl
  2. en

Historia Polski oczami chińskiego reformatora

Kang Youwei, pochłonięty pracą nad najnowszym dziełem, nawet nie zauważył odwiedzin niezapowiedzianego gościa. Czterdziestoletni reformator starał się przybliżyć cesarzowi Guangxu obecną sytuację w kraju i sposoby na wyjście z kryzysu poprzez podanie mu historycznego przykładu innego państwa. Mimo że od wielu lat interesował się historią i polityką europejską, trudno mu było znaleźć odpowiednią analogię. Jednak samo zadanie nie należało do najłatwiejszych, gdyż realia polityczne w poszczególnych rejonach świata znacznie różniły się od siebie. Jednak wreszcie po żmudnych poszukiwaniach postanowił za przykład podać historię z odległych dla niego zakątków Europy.

– Przyjacielu! Nad czym tak ślęczysz? – zapytał go Dostojnik Zhou.

– Piszę ,,Bolan fenmie ji”. Chcę w niej przedstawić historię Polski, a także opisać przyczyny rozbiorów – odpowiedział reformator.

– To bardzo trudne zadanie – powiedział z podziwem mąż Damy Songshu, który wiedział nieco o historii rozbiorów, ale nie za bardzo kojarzył sobie, gdzie dokładnie znajdowało się opisywane państwo.

– I jak ci idzie? –zapytał.

– Mam już napisanych sześć tomów i jestem w połowie siódmego! – odpowiedział z dumą Kang Youwei.

– Sam problem jest dosyć złożony. Mój uczeń Liang Qichao uważa, że po części za rozbiory odpowiadała słabość władców w dawnej Polsce, a po części ekspansywna polityka jej sąsiadów. Kilku zaś moich młodych uczniów podziwia Polaków za powstania i namawia do podobnego zrywu przeciwko protektoratowi obcych mocarstw. Ja jednak nie jestem do końca przekonany, aby w analogiach posuwać się aż tak daleko. Bardziej zwróciłbym uwagę na problemy wewnętrzne Rzeczpospolitej, a szczególnie te związane z konserwatyzmem elit – odpowiedział Kang Youwei.

– No cóż, jeśli konserwatywna elita zebrana przy Cesarzowej Cixi będzie uniemożliwiała wszelkie reformy, my również znajdziemy się w bardzo ciężkiej sytuacji – zmartwił się Dostojnik Zhou.

– Chciałbym się jednak upewnić czy moje poglądy są sprawiedliwe. Dlatego myślałem, aby skonsultować je z Polakami. Oni na pewno mogliby nam pomóc zrozumieć pewne wydarzenia, a także spojrzeć na daną historię z zupełnie innej perspektywy. Wtedy udałoby mi się uzyskać pełen obraz. Ale niestety, nie znam nikogo takiego.

– Hmm...mój teść zatrudnił parę miesięcy temu jako tłumacza właśnie Polaka – Witolda Sejkowskiego. Ostatnio także mi pomagał w tłumaczeniu. Może by udzielił paru wskazówek? – zastanawiał się Dostojnik Zhou.

– A mógłbyś z nim porozmawiać? – zapytał uradowany Kang Youwei.

– To by mi na pewno pomogło. W końcu chcę przedstawić cesarzowi jak najbardziej obiektywną historię, chociaż – jak mawiał mój nauczyciel – nie ma obiektywnego źródła historycznego.– Jeśli tylko zgodziłby się, to mógłbym ci przekazywać uzyskane informacje. Zresztą sam młodzieniec wygląda na rezolutnego i obyte-go w świecie człowieka. A do tego jest bardzo pracowity – pochwalił swojego pracownika Dostojnik Zhou.

– Zaczął nawet zgłębiać tajniki naszego języka i mimo że mieszka w Pekinie od niedawna, nauczył się już wiele –powiedział z uznaniem.

– Umie już tłumaczyć teksty na chiński? – zapytał zdumiony reformator.

– Nie, aż w tak dobrym stopniu nie opanował jeszcze języka. Ale mój dobry przyjaciel, lekarz, który pochodzi z Anglii, lecz od wielu lat mieszka w Chinach, biegle mówi po chińsku. Dzięki temu może przetłumaczyć na nasz język to, co on przetłumaczył z innych obcych języków. U Dziadka Ba podobno pomaga mu jeszcze jakiś kolega, ale nie wiem dokładnie kto, a także Młodsza Ciotka Dujuanhua. Jednak w przeciwieństwie do Witolda ani Walter Smith, ani siostra mojej teściowej nie znają francuskiego, rosyjskiego, a tym bardziej polskiego.

– Aaa, teraz już wszystko rozumiem! – uśmiechnął się Kang Youwei.

<< Wróć do strony Fragmenty

02 sierpnia 2019

Created with WebWave CMS