1. pl
  2. en

Kilka słów o harbinie i polonii harbińskiej

Dawno, dawno temu w Państwie Środka, za wijącymi się rzekami: Jangcy, Żółtą Rzeką, Amurem, zwanym przez Chińczyków Rzeką Czarnego Smoka, oraz Sungari – czyli Rzeka Sosnowych Kwiatów, za piaszczystymi, kamienistymi i stepowymi pustyniami: Takla Makan, Ałaszan i Gobi, za strzelistymi łańcuchami Wielkiego i Małego Chinganu, niedaleko rozległych mórz: Żółtego i Japońskiego istniało….polskie miasto.

            Dzisiaj jest to największe miasto w północno- wschodnich Chinach, będące stolicą prowincji. Jest to także jedno z ośmiu najludniejszych metropolii w Państwie Środka, a liczba jego mieszkańców (licząc także tereny podmiejskie), wynosi obecnie tyle samo co jedna czwarta populacji Polski. Natomiast dzisiaj międzynarodową sławę zyskało dzięki ,,Festiwalowi Rzeźb Lodowych”. Mowa oczywiście o Harbinie.

            Mało kto jednak wie, że znaczny udział w założeniu tej wielomilionowej metropolii mają Polacy, a samo miasto powstało dzięki rozbudowie Kolei Transsyberyjskiej, która miała łączyć Moskwę z Władywostokiem. Jedną z jej licznych odnóg stanowiła Kolej Wschodniochińska. 8 marca 1898 z Władywostoku wyruszyła specjalna wyprawa badawcza, pod kierunkiem inżyniera Adama Szydłowskiego, która miała znaleźć odpowiednie miejsce na budowę centrum administracyjnego dla Zarządu Kolei, budowniczych, a w przyszłości także kolejarzy.

W 1898 maja wyprawa, w której skład wchodzili przede wszystkim Rosjanie i Polacy dotarła rozwidlenia pomiędzy rzekami Sungari i Aszyche. Tam też, praktycznie od zera założyła, pierwszą osadę. Za datę powstania miasta uznaje się 16 maja, kiedy to miejsca przybył statek ,,Odessa” z członkami Zarządu Kolei Wschodniochińskiej oraz inżynierami.  Od tego czasu miasto rozwijało się w błyskawicznym tempie. Stało się także ważnym miejscem dla Polaków, gdyż polska kolonia w pierwszych latach istnienia liczyła sobie nawet od 7 do 10 tysięcy osób. Wśród Polaków znajdowało się wielu specjalistów, a przede wszystkim wykwalifikowanych pracowników kolei, lekarzy, inżynierów i architektów. Natomiast pierwszym burmistrzem miasta został…Eugeniusz Dynowski.

Natomiast jednym z najbogatszych Harbińczyków był Władysław Kowalski. Posiadał on koncesję leśną wzdłuż wschodniej linii Kolei Wschodnio-chińskiej o powierzchni ok. 6 tysięcy km2, a także fabrykę sklejki w Starym Harbinie, która zatrudniała 7 tysięcy osób. Innym bardzo zamożnym polskim przedsiębiorcą w Harbinie był Lew Zikman – właściciel cukrowni, olejarni i gorzelni w Aszyche. Dzięki działaniom Lwa Zikmanna wielu Polaków znalazło pracę w jego firmie.

Harbin z I połowy XX wieku można porównać do dzisiejszego Nowego Jorku. Miasto zamieszkiwało bowiem ponad dwadzieścia różnych narodowości. Istniały nawet oddzielne dzielnice: amerykańska, chińska, japońska i rosyjska. Polska diaspora również nawiązywała liczne relacje zarówno z mieszkańcami Państwa Środka jak i z członkami innych mniejszości narodowościowych.

Szczególnie więzy łączyły jednak polskich i chińskich mieszkańców miasta. Polacy cechowali się otwartą postawą i chęcią integracji z chińskim społeczeństwem. Nierzadko nawiązywali przyjaźnie z obywatelami Państwa Środka już od najmłodszych lat, a nawet zdarzały się małżeństwo polsko – chińskie. Dzięki temu zazwyczaj już jako małe dzieci mieli szansę na  bliższe poznanie chińskiej kultury, w tym języka i tradycji swoich sąsiadów. Również wspólny udział w uroczystościach religijnych umacniał tę więzi. Nie bez znaczenia było także wzajemnie świadczenie sobie usług i ożywiona wymiana handlowa pomiędzy członkami Polonii Harbińskiej a Chińczykami.

Polacy wrastali w tamtejszą ziemie do tego stopnia, że wśród Polonii pojawiła się, zanotowana we wspomnieniach, idea ,,bycia Harbińczykiem”, czyli ,,tutejszym”. Przesłanie tej idei nie wiązało się jednak z zatraceniem własnej tożsamości. Członkowie Polonii Harbińskiej, nigdy nie zapominali bowiem o swojej ,,pierwszej” Ojczyźnie i pielęgnowali polską tradycję. Natomiast po wybuchu II wojny światowej, wielu członków Polonii, chociaż znało swój kraj jedynie z opowiadań, zgłosiło się na ochotnika do polskiego wojska.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, wielu Polaków, mieszkających w Chinach, zdecydowało się powrócić do ojczyzny. Liczebność polskiej diaspory, znacznie zmalała także po 1924 roku, ze względu na niekorzystne dla Polaków, porozumienie pomiędzy Chinami i Rosją, w myśl którego pracownikami Kolei mogli być jedynie obywatele tych dwóch państw. Wielu polskich Harbińczyków, opuściło wtedy na stałe miasto. W latach 30 XX wieku, zamieszkiwało je jedynie około 1500 osób.

Mimo jednak znacznego zmniejszenia liczebności członków, Polska diaspora posiadała m.in. własne dwa kościoły, szkołę podstawową, gimnazjum, wydawała własną prasę polonijną, a nawet…założyła Muzeum Orientalistyczne. Ta ostatnia placówka edukacyjna powstała dzięki staraniom Kazimierza Grochowskiego – cenionego geologa i etnografa, przedsiębiorcę, dziennikarza, pedagoga, filantropa i wieloletniego mieszkańca Harbina. Kluczową rolę w zachowaniu tożsamości, przez prawie pół wieku, odgrywał zarówno Konsulta Generalny RP (w 1941 został zamknięty przez japońskie władze okupacyjne), Kościół, jak i Stowarzyszenie społeczno – kulturalne ,,Gospoda Polska”.

W 1932 r. Harbin został zajęty przez armię japońską, a na terenie północno – wschodnich Chin, Japonia utworzyła marionetkowe państwo Mańdżukuo. Wkrótce represje ze strony nowych władz, dotknęły również Polaków. Szykany wobec członków polskiej diaspory, początkowo najczęściej miały jedynie podłoże ekonomiczne. Sytuacja zmieniła się jednak dramatycznie po wybuchu II wojny światowej, a szczególnie, po japońskim ataku na Pearl Harbor i przystąpieniu Stanów Zjednoczonych do wojny z Cesarstwem. Wśród licznych ofiar okupanta znaleźli się także Polacy, zarówno ci mieszkający w samym mieście jak i poza nim. Władze okupacyjne zamknęły także konsulat polski w Harbinie, Gimnazjum Polskie, a także znacznie ograniczyły działalność ,,Gospody Polskiej”, oraz odebrali Polakom większość firm.

Na miejsce zamkniętego Konsulatu został jednak powołany Polski Komitet Opiekuńczy, któremu przewodniczył Albin Czyżewski. Dzięki dobrej wewnętrznej organizacji Polonii, a także sprawnej ochronie polskich interesów przez wspomniany komitet, mieszkającym na tym terenie Polakom udało się jednak doczekać końca wojny.

Chociaż okupacja japońska w Harbinie, szczególnie w ostatnich czterech latach, była bardzo trudnym okresem dla zamieszkującej to miasto Polonii, to jednak los członków polskiej diaspory był i tak był nieporównanie ,,lżejszy”  od losu rodaków pod okupacją niemiecką i sowiecką. Terror japoński wymierzony był bowiem prawie w całości przeciw Chińczykom.

Warto tutaj wspomnieć, że Polacy mieszkający w Harbinie, niejednokrotnie wspomagali swoich chińskich sąsiadów, w tych ciężkich czasach. Polscy Harbińczycy, mieli także znaczny udział w tworzeniu tzw. Raportu Lyttona, dokumentu, który stwierdzał, że ,,Mańdżukuo”, nie było suwerennym państwem, tak jak twierdziła Japonia. 9 maja 1932, w ,,Gospodzie Polskiej”, członkowie specjalnej komisji Narodów Zjednoczonych, spotkali się z przedstawicielami polskiej kolonii. Polacy poinformowali dyplomatów, że działania Japończyków są niezgodne z międzynarodowym prawem, a ich zeznania okazały się jednymi z kluczowych w tej sprawie i wpłynęły na decyzję komisji o nieuznaniu nowego państwa Mandżukuo. Natomiast wśród czterech Polaków broniących Hongkongu znalazło się, aż trzech pochodziło z Harbinu. Nigdy też nie doszło do aktów kolaboracji ze strony członków Polonii Harbińskiej, a stosunek obywateli II Rzeczpospolitej do okupanta był zdecydowanie niechętny. Polacy mieszkający w Harbinie wprost określali zaistniałą sytuację okupacją.

Jako ciekawostkę można dodać, że przez cały okres wojny, za zgodą rządu w Londynie, zarówno wywiad japoński, jak i polski współpracowały ze sobą w kwestii zdobywania informacji o III Rzeszy i ZSRR. Polski kontrwywiad działał na terenie Harbinu i najprawdopodobniej przez pewien okres współpracował z przedstawicielami japońskiej misji wojskowej. Działalność polskiej placówki w Harbinie zakończyła się tragicznie, gdyż jej członkowie zostali zabici przez Japończyków w 1941 r.

W 1945 roku do Harbinu wkroczyła armia czerwona. W mieście zapanował chaos, a na porządku dziennym była przemoc i grabieże. Dlatego na wniosek Konsula RP Jamesa Douglasa utworzono Sztab Polski, którego zadaniem była próba utrzymania spokoju w Harbinie oraz ochrona strategicznych miejsc w mieście m.in. Miejskich Składów Aprowizacyjnych oraz magazynów wojskowych na lotnisku. Okres ten był także wyjątkowo niebezpieczny także dla polskiej diaspory. Wielu Polaków zostało wtedy  wywiezionych do sowieckich łagrów.

Warto wspomnieć, że pomimo tego, że podczas okupacji japońskiej członkowie Polonii Harbińskiej doznali licznych krzywd ze strony władz Mandżukuo, to podczas wkroczenia Armii Czerwonej do miasta zdarzały się przypadki, kiedy Polacy pomagali japońskim cywilom (zazwyczaj będącym członkami rosyjskich rodzin), często przy tym narażając własne życie.

W 1947 roku większość polskich Harbińczyków postanowiła opuścić Państwo Środka. Pojawiły się dwa główne kierunki emigracji: Australia oraz Polska. Prawie wszyscy członkowie Polonii Harbińskiej, którzy zdecydowali się powrócić do Polski, jako miejsce osiedlenia wybierali Ziemie Zachodnie oraz Północne, przede wszystkim: Szczecin i Wrocław.

Obecnie w stolicy województwa zachodniopomorskiego działa Klub Harbińczyków, zrzeszający dawnych członków Polonii Harbińskiej oraz ich rodziny. Zadaniem organizacji jest pielęgnowanie pamięci o członkach Polonii Chińskiej, popularyzacja wiedzy na ten temat, a także dbanie o pamiątki związane z działalnością Polaków w tamtym okresie. Instytucja ta ściśle współpracuje z Książnicą Pomorską. Klub Harbińczyków oraz Książnicą Pomorską wspólnie zorganizowali m.in. trzy konferencje poświęcone losom Polaków w Chinach i w samym Harbinie. Także dzięki ich inicjatywie, szczecińskie rondo znajdujące się u zbiegu ulic Bogumiły i Spółdzielczej na Łęknie, nazwano rondem: ,,Polonii Mandżurskiej”.

            Na temat dziejów Polonii Harbińskiej wydano kilka monografii, opracowań i wspomnień oraz kilkadziesiąt artykułów. Czytelnicy zainteresowani tą tematyką znajdą wiele nowych informacji m.in.

Cabanowski Marek, Tajemnice Mandżurii – Polacy w Harbinie, Warszawa 1993

Drabczak Łucja, Moje Chiny. Wspomnienia z dzieciństwa, Gdańsk 2005. (Wspomnienia)

Grochowski Kazimierz, Polacy na Dalekim Wschodzie, Harbin 1928.

Kajdański Edward, Burzliwe dzieje Kolei Wschodniochińskiej 1898-1998, Warszawa 2000.

Kajdański Edward, Wspomnienia z mojej Atlantydy, Warszawa 2013. (Wspomnienia)

Kałuski Marian, Polacy w Chinach, Warszawa 2001.

Konstanty Symonolewicz – orientalista, dyplomata, opiekun Polonii Mandżurskiej, pod red. Adama Winiarza, Szczecin 2012 r

Polacy w Mandżurii (1897-1949), Warszawa 2015. (Album wydany dzięki współpracy Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych i Archiwum Akt Nowych)

Polskie Ślady na Dalekim Wschodzie. Polacy w Harbinie. Materiały z konferencji naukowej zorganizowanej w Szczecinie w dniach 23-24 października 2008 r., red. A. Furier, Szczecin 2008

Yong Deog Kim, Kolonia polska w Mandżurii 1897-1949, Kraków 2001.

            Zapraszam również do śledzenia dalszych losów Witolda i Shaoyao i innych bohaterów w kolejnych częściach sagi: ,,Pocztówka z Harbinu”.

<< Wróć do strony Fragmenty

28 lipca 2019

Created with WebWave CMS