1. pl
  2. en

Opis tradycyjnego chińskiego ślubu (fragmenty)

Ceremonia ślubna miała się rozpocząć, kiedy zaczęło zmierzchać. Najpierw cała rodzina Aisin Gioro odświętnie ubrana zebrała się przed wejściem do przyszłego mieszkania Shaoyao. Sędzia Zhang i jego ojciec Dziadek Ba, i Chen stanęli przed drzwiami, aby ,,chronić” swoją krewniaczkę. Niedługo czekali, gdyż nagle rozległy się hałasy. Okazało się, że to narzeczony Panicz Wang, wraz ze swoimi przyjaciółmi i czterema tragarzami, przyszedł ,,porwać” narzeczoną. Tragarze nieśli już nawet ,,Krzesło dla Panny Młodej”, które było bardzo ozdobnym palankinem. I tak samo jak w strojach państwach młodych, dominował kolor czerwony.

 

Palankin składał się z zamkniętej budki, do której wchodziła panna młoda, osadzonej na dwóch wielkich podłużnych drągach. Dwa okna po bokach zasłaniała czerwona kotara, ściany zaś były poozdabiane ażurami i złotymi elementami, które przedstawiały smoki, feniksy, peonie, a także znaki szczęścia.

 

Przyszły Pan Młody również ubrał się w odświętny weselny strój. Jego głównym elementem okazał się czerwony changshan, męski odpowiednik qipao. Czerwony kolor, podobnie jak w stroju Shaoyao, miał symbolizować szczęście i pomyślność. Dodatkowym elementem stroju był czarny jedwabny płaszcz z wyszytymi smokami i symbolami szczęścia. Na głowę zaś założył tradycyjny czerwony jedwabny kapelusz z niebieskimi ozdobami, frędzlami i ,,prostokątnymi skrzydłami”, które wyrastały z jego boku. I również, podobnie jak Shaoyao, do swojego stroju dobrał czerwone obuwie.

 

W towarzystwie kilku rówieśników chciał przekroczyć próg mieszkania. Jednak, aby wejść zgodnie ze starym obyczajem, musiał zagradzającym drzwi podarować pieniądze. Młody Panicz Wang był na to przygotowany i po chwili mógł już swobodnie wejść do środka. Niestety, wydarzył się mały wypadek. Otóż, aby ,,przekupić” Chena, za namową swojej siostry Kuzynki Guihua chciał dać mu coś słodkiego, jednak chłopak się rozpłakał i nie chciał przepuścić Panicza Wanga do swojej siostry. Nie chciał też za żadne skarby przyjąć podarunku i jesz-cze bardziej przytulał się do drzwi, aby nikogo nie przepuścić. (...)

 

Nieco udobruchany Chen wreszcie zgodził się przepuścić Panicza Wanga, jednak przez następną część dnia nie zamierzał go spuszczać z oczu. Tymczasem Shaoyao powoli, udając ból, podeszła do ozdobnego palankinu. Panicz Wang, widząc jej poświęcenie, delikatnie ją wsparł. Tragarze na prośbę pana młodego postawili sam pojazd na ziemi, aby Shaoyao nie musiała podnosić wysoko nóg. Nagle dziewczyna przystanęła, zawahała się i cicho załkała. Tak bowiem nakazywała tradycja, aby panna, która ma zaraz wyjść za mąż, pokazała przywiązanie do swojej rodziny, którą opuści w chwili zamążpójścia. Jednak nie tylko tradycja wpłynęła na jej zachowanie. Widoczny na jej twarzy smutek był jak najbardziej autentyczny. Ciotki i matka po cichu uroniły łzę. Yualan i Haitang wzięły się za ręce i także z niepokojem przyglądały się ceremonii. Chen natomiast podszedł do dziadka, który go przytulił. Oj-ciec wyglądał jakby się nad czymś zastanawiał, następnie podszedł do palankinu i zamknął drzwi kluczem otrzymanym na wczorajszej uczcie od młodego Panicza Wanga. Następnie klucz ofiarował panu młode-mu. Wówczas tragarze delikatnie podnieśli pojazd i zaczęli zmierzać ku zachodniej części rezydencji. Na przedzie przyjaciele Panicza Wanga nieśli kolorowe chorągwie, zapalone lampiony oraz tabliczki, na których wypisane były imiona Shaoyao i Wanga. Kiedy po dwudziestu minutach dotarli na miejsce, pan młody delikatnie zastukał wachlarzem w drzwiczki, po czym je otworzył, a następnie ukłonił się całemu orszakowi weselnemu w podzięce.

 

Wszystkich, oprócz Shaoyao, zaproszono na uroczystą kolację. Dziewczyna bowiem musiała spędzić resztę czasu w sypialni w oczekiwaniu na narzeczonego. Goście udali się do największego salonu, gdzie już czekali na nich gospodarze, a także inni zaproszeni. Aby godnie uczcić wydarzenie, a także zapewnić szczęście młodej parze, poda-no między innymi kilkanaście rodzajów owoców. Pojawiły się także kasztany i orzechy ziemne, które miały zapewnić przyszłemu dziecku nowożeńców siłę. Figi miały za zadanie jak najszybciej sprowadzić wyczekiwanego potomka, zaś nasiona lotosu zagwarantować, że pierworodny tylko przez krótki okres będzie jedynakiem. Sichuańscy kucharze wykazali się mistrzostwem i przygotowali również między innymi po-krojoną w paski smażoną wołowinę ostro przyprawioną imbirem, ce-bulą i papryką, młodą kaczkę przyozdobioną liśćmi herbaty, kurczaka w tradycyjnym pikantnym sosie również przygotowanym z papryki, a także drugiego kurczaka, ale duszonego z imbirem. Głównym zaś warzywem, które królowało w potrawach, była papryka, którą wykorzystano na co najmniej dwadzieścia sposobów. Na deser podano bułeczki ze słodkiej czerwonej fasoli oraz chińskie pierożki wypełnione pastą również z tej odmiany fasoli.

– Nawet wieprzek Zhu Baijie, który towarzyszył mnichowi Xuanzangowi w podróży do Indii, nie dałby rady tego zjeść – powiedziała z pełnym uznaniem dla samych potraw oraz ich ilości Starsza Ciotka Song.

 

<< Wróć do strony Fragmenty

04 sierpnia 2019

Created with WebWave CMS